czwartek, 7 sierpnia 2014

04. Bad

Ten rozdział dedykuje mojej czytelniczce Agacie - Cleo
----------------------------------------------------------------------------

Szybko zakończyłam pogawędkę i udałam się na niezbyt oddalony murek. Wyścig czas rozpocząć. Oglądnęłam popisówkę Hazzy ,a później Nialla. Liam pojechał perfecto i poszłam się po tym przebrać. Szybko zabrałam swój kombinezon i poszłam się przebrać do sąsiegniego pokoju. 
-Black zbieraj się ! - powiedział Lou.
-Idę - odpowiedziałam.
Założyłam kominiarkę i swój nowy kask.  Weszłam do swojego samochodu i odpaliłam silnik. Udałam się na linię startu. Obejrzałam się na lewo i spojrzałam na swojego przeciwnika. Uśmiechał sie do mnie szyderczo z nutką ironi. Szczerze się cieszę ,że mam kask przez ,który ludzie mnie nie widzą. W odpowiedzi pokazałam mu środkowy palec. Na lini startu pokazał się blond plastik ,którego tak strasznie nie lubię. Objaśniła trasę i mogliśmy zaczynać. Wystartowałam szybciej od mojego przeciwnika. Oho zaczyna mieć problemy. Moja radość jednak szybko zniknęła jak się pojawiła ,gdyż mój rywal był blisko. Postanowiłam użyć mojej tajnej broni czyli nitra. Szybko nacisnęłam odpowiedni guzik ,a zbliżał się zakręt zwany "zakrętem śmierci". Sama nie wiem dlaczego. Moje radio zaczęło nawoływać mnie. Szybko się zapytałam :
-Czego ?
-Zwolnij ,bo się zabijesz ! - powiedział Li.
-Jesteś pewien ?
-Tak.
-To zobaczymy. Najwyżej pozbieracie mnie z toru - odpowiedziałam ,a nawet wykrzyczałam i wyciszyłam radio. 
**P.O.V. Louis**
W pewnym stopniu poczułem lekką obawę  o Angel.
-Najwyżej pozbieracie mnie z toru - powiedziała An ,a ja popatrzyłem na przyjaciół. 
Z ich min nie dało się uzyskać jednoznacznej odpowiedzi. 
-Nie wyjdzie z zakrętu - oznajmił Liam.
-Ja jednak w nią wierzę. Poradzi sobie - odpowiedziałem z nadzieją.
Wypatrywaliśmy dalszego ciągu wydarzeń. Szybkim i bardzo precyzyjnym driftem siostra weszła w ten niebezpieczny zakręt. Kamień spadł mi z serca. Mogliśmy już świętować zwycięstwo. Po przejechaniu 100 metrów An dotarła do mety jako pierwsza. Wszyscy zerwali się z miejsc i ruszyli w straonę Audi R8 Black.  Chwilę później podjechał przeciwnik An. Jego zdziwienie mieszało się z totalnym wkurwieniem.
Przez megafon komentatora dało się też słyszeć głos:
-Chcemy wiedzieć kto jest tyn wygranym w ekipie Tomlisona.
**P.O.V. Angel**
Wygrałam bez żadnego problemu. No może był jeden. Powiedzmy ,że z dużą trudnością zmieściłam sie na zakręcie. Tak, tak, JA ANGEL BLACK TOMLISON PRZYZNAJĘ SIĘ DO SWOJEGO BŁĘDU. 
Gdyby to ktoś usłyszał zszedłby ze śmiechu i niedowierzania. Nawet ja sama sobie się dziwię.
-Chcemy wiedzieć kto jest tyn wygranym w ekipie Tomlisona.
Co ja kurde poczatkująca ? Nikt mnie nie zna ? Może i lepiej. 
Podjechał mój rywal i szybkim krokiem zmierzał w moją stronę.
-Kto ze mną wygrał ? - zapytał
Odpięłam kask i zdjęłam go razem z kominiarką.
-Przegrałeś z dziewczyna cioto - powiedziałam.
Jego zdziwienie było do śmiechu. Kopara spadła mu poniżej chyba kolan.
-Ty ? Dziwko ty wygrałaś ze mną ?
Uderzyłam go w twarz. 
-To za dziwkę.
Odeszłam w swoją stronę ,czyli do auta i odjechałam do domu. Po przyjeździe przebrałam się ,uczesałam i umalowałam. Szybko zabrałam potrzebne rzeczy i wsiadłam do czerwonego ferarri. Muszę się odstresować w klubie.


~*~
Oto rozdział numer 4.
 Chiałabym zadedykować to mojej czytelniczce ,która jest od zawsze na tym blogu.
Jak wam się podoba ?

1 komentarz:

  1. Cudowny jak zawsze i wielki dzięki za dedykację czekam na next ~ cleo

    OdpowiedzUsuń

Szablon by Selly