czwartek, 21 sierpnia 2014

Ogłoszenie !!

Nowy rozdział zostanie opublikowany w pierwszym tygodniu września.
 Powodem jest brak weny i czasu. Rozdziały będą pojawiać się co dwa tygodnie ,gdyż piszę dwa blogi.
 Za długie oczekiwanie bardzo przepraszam i postaram się teraz usprawnić dodawanie postów.

czwartek, 7 sierpnia 2014

04. Bad

Ten rozdział dedykuje mojej czytelniczce Agacie - Cleo
----------------------------------------------------------------------------

Szybko zakończyłam pogawędkę i udałam się na niezbyt oddalony murek. Wyścig czas rozpocząć. Oglądnęłam popisówkę Hazzy ,a później Nialla. Liam pojechał perfecto i poszłam się po tym przebrać. Szybko zabrałam swój kombinezon i poszłam się przebrać do sąsiegniego pokoju. 
-Black zbieraj się ! - powiedział Lou.
-Idę - odpowiedziałam.
Założyłam kominiarkę i swój nowy kask.  Weszłam do swojego samochodu i odpaliłam silnik. Udałam się na linię startu. Obejrzałam się na lewo i spojrzałam na swojego przeciwnika. Uśmiechał sie do mnie szyderczo z nutką ironi. Szczerze się cieszę ,że mam kask przez ,który ludzie mnie nie widzą. W odpowiedzi pokazałam mu środkowy palec. Na lini startu pokazał się blond plastik ,którego tak strasznie nie lubię. Objaśniła trasę i mogliśmy zaczynać. Wystartowałam szybciej od mojego przeciwnika. Oho zaczyna mieć problemy. Moja radość jednak szybko zniknęła jak się pojawiła ,gdyż mój rywal był blisko. Postanowiłam użyć mojej tajnej broni czyli nitra. Szybko nacisnęłam odpowiedni guzik ,a zbliżał się zakręt zwany "zakrętem śmierci". Sama nie wiem dlaczego. Moje radio zaczęło nawoływać mnie. Szybko się zapytałam :
-Czego ?
-Zwolnij ,bo się zabijesz ! - powiedział Li.
-Jesteś pewien ?
-Tak.
-To zobaczymy. Najwyżej pozbieracie mnie z toru - odpowiedziałam ,a nawet wykrzyczałam i wyciszyłam radio. 
**P.O.V. Louis**
W pewnym stopniu poczułem lekką obawę  o Angel.
-Najwyżej pozbieracie mnie z toru - powiedziała An ,a ja popatrzyłem na przyjaciół. 
Z ich min nie dało się uzyskać jednoznacznej odpowiedzi. 
-Nie wyjdzie z zakrętu - oznajmił Liam.
-Ja jednak w nią wierzę. Poradzi sobie - odpowiedziałem z nadzieją.
Wypatrywaliśmy dalszego ciągu wydarzeń. Szybkim i bardzo precyzyjnym driftem siostra weszła w ten niebezpieczny zakręt. Kamień spadł mi z serca. Mogliśmy już świętować zwycięstwo. Po przejechaniu 100 metrów An dotarła do mety jako pierwsza. Wszyscy zerwali się z miejsc i ruszyli w straonę Audi R8 Black.  Chwilę później podjechał przeciwnik An. Jego zdziwienie mieszało się z totalnym wkurwieniem.
Przez megafon komentatora dało się też słyszeć głos:
-Chcemy wiedzieć kto jest tyn wygranym w ekipie Tomlisona.
**P.O.V. Angel**
Wygrałam bez żadnego problemu. No może był jeden. Powiedzmy ,że z dużą trudnością zmieściłam sie na zakręcie. Tak, tak, JA ANGEL BLACK TOMLISON PRZYZNAJĘ SIĘ DO SWOJEGO BŁĘDU. 
Gdyby to ktoś usłyszał zszedłby ze śmiechu i niedowierzania. Nawet ja sama sobie się dziwię.
-Chcemy wiedzieć kto jest tyn wygranym w ekipie Tomlisona.
Co ja kurde poczatkująca ? Nikt mnie nie zna ? Może i lepiej. 
Podjechał mój rywal i szybkim krokiem zmierzał w moją stronę.
-Kto ze mną wygrał ? - zapytał
Odpięłam kask i zdjęłam go razem z kominiarką.
-Przegrałeś z dziewczyna cioto - powiedziałam.
Jego zdziwienie było do śmiechu. Kopara spadła mu poniżej chyba kolan.
-Ty ? Dziwko ty wygrałaś ze mną ?
Uderzyłam go w twarz. 
-To za dziwkę.
Odeszłam w swoją stronę ,czyli do auta i odjechałam do domu. Po przyjeździe przebrałam się ,uczesałam i umalowałam. Szybko zabrałam potrzebne rzeczy i wsiadłam do czerwonego ferarri. Muszę się odstresować w klubie.


~*~
Oto rozdział numer 4.
 Chiałabym zadedykować to mojej czytelniczce ,która jest od zawsze na tym blogu.
Jak wam się podoba ?

poniedziałek, 28 lipca 2014

03. Whatever

Nadszedł czas transakcji. W wyznaczonym miejscu czekał już kupiec. Oczywiście musiał znaleźć się w tym jeden haczyk. Ludzie są naprawdę popierdoleni. Jednak gdy usłyszałam o co chodzi myślałam ,że pojeba zabije.
-Pożyczam Black na tydzień - powiedział.
-Że co ?- zapytałam.
-Na czym niby miało by to polegać ? - zapytał Lou.
-Przez tydzień będzie zarządzać moim burdelem i klubem - wyjaśnił.
-Niby czemu ona ? - zapytał zdziwiony Harry.
-Zgoda. Kiedy mam zacząć - powiedziałam.
Najlepsze było zdziwienie w oczach chłopaków. Bezcenny widok.
-Najlepiej ,żebyś zobaczyła wszystko dzisiaj ,bo jutro rano wyjeżdżam.
-Jasne. Będę za 30 minut u ciebie. Teraz bierz dziewczynę i dawaj kasę.
-Oczywiście - podał mi worek z pieniędzmi ,a my przekazaliśmy mu dziewczynę.
Szybko znalazłam się w domu. Przebrałam się w to i pojechałam do Garego. Niech stracę ten tydzień na zabawę w szefowanie. Na miejscu zostałam pokierowana do biura.
-Witam ponownie.
-Ustalmy jakieś szczegóły - powiedziałam.
-Od jutra to ty przejmujesz kontrole nad całym interesem. Wszyscy zostali już poinformowani. Pilnować wszystkiego będą ochroniarze. Wszystko wiadomo ? - wyjaśnił.
-Jasne i zrozumiałe.
-To teraz chodź ,przedstawię cię.
Weszliśmy do wielkiego salonu ,gdzie siedziało trochu dziwek i jakiś facetów na których były "uwieszone".
-Przedstawiam wam Black ,która będzie mnie zastępować przez najbliższy tydzień. Macie się jej słuchać ,bo będziecie mieli kłopot. Zrozumiano ?
-Tak jest - odpowiedzieli wszyscy zebrani.
-To ja już idę. Przyjadę jutro.
Wyszłam i odjechałam samochodem w stronę domu. Był już dość późno ,więc od razu poszłam spać.
Z samego rana obudził mnie zapach kakałka. To co lubię najbardziej. Leniwie wstałam i ubrałam się w TO. Szybko udałam się do kuchni wiedziona zapachem kakao.
-Cześć braciszku - powiedziałam wtulając się Lou.
-Hej ,mam kakałko - powiedział.
-Ty wiesz co dobre - odebrałam kubek i zauważyłam na stole tosty z nutellą. Tyle dobroci.Zabrałam się za pałaszowanie posiłku.
-Dziś są wyścigi i mam jedną prośbę.
-Jaką ? - zapytałam.
-O 15 przychodzi Eleonor i prosiłbym,żebyś się nią zajęła. Jedzie też z nami na wyścig - poinformował mnie.
-Czemu ty nie możesz się nią zająć ? - zapytałam.
-Z chłopakami będziemy pracować nad autami do wyścigu - wyjaśnił.
-A z kim się ścigamy ?
-Nowy gang z Londynu.
-Mogę dzisiaj im namieszać ?
-Jasne, to twoja specjalność - powiedział Louis uśmiechając się.
Mieszanie na wyścigach przeciwnym gangą to moja specjalność. Skończyłam jeść i włożyłam naczynia do zmywarki.
-Ja lecę, będę przed 15 - poinformowałam Tommo.
-Ok.
Zabrałam torebkę i udałam się do garażu i wyjechałam autem Kia Ceed. 30 minut później zaparkowałam przed docelowym miejscem.  Przy wejściu zostałam przywitana przez ochroniarza.  Szybko weszłam do "mojego tymczasowego" biura.
**Później**
Uwinęłam się ze wszystkim w 3,5 godziny i byłam wolna.  Wstąpiłam jeszcze do sklepu po produkty na obiad i pojechałam do domu. Odstawiłam autko do garażu ,gdzie zastałam chłopaków majstrujących przy samochodach.
-I jak wam idzie chłopcy ? - zapytałam.
-Na wieczór powinny być gotowe - powiedział Liam.
-To dobrze, pracujcie dalej - powiedziałam i weszłam do domu.
Po rozpakowaniu zakupów zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko otworzyłam i ujrzałam El.
-Hej El.
-Cześć Angel - uśmiechnęłam się El.
-Chodź to zrobimy obiad.
-Ok.
30 minut później posiłek był już na stole. Chłopcy zachwalali nasze umiejętności kulinarne. Tak ,wiem ,wiem ,że było pyszne. Później postanowiłam zabrać Eleonor na zakupy. Muszę jej kupić jakąś sukienkę na wieczór.
Dwie godziny późnij wybrałyśmy sukienkę dla El ,a ja postanowiłam kupić taką.W domu zabrałyśmy się za przygotowywania na wyścig. Zrobiłam sobie dość mocny makijaż ,a Elka zażyczyła sobie mniej "wyzywający". Już pod koniec naszych przygotowań wpadł Lou.
-Kiedy ja jadę ? - zapytałam.
-Będziesz przedostatnia - poinformował.
-Jasne,będę mogła działać - poczułam dużą satysfakcję.
Tuż po godzinie 20 udałyśmy się do garażu.
-Oto twoje podrasowane autko - powiedział Liam.
-Dzięki. Co tam ciekawego dodaliście ? - zapytałam.
-Dodaliśmy sportową kierownice, podświetlane liczniki, podciągnęliśmy hamulce i ostatnia najnowsza zabawka czyli nitro - wytłumaczył Li.
-Oj, będzie jazda dzisiaj - ucieszyłam się.
Mój samochód zostanie dostarczony na tor przez Nathana,a mnie i El odwiezie Alex.
**30 minut później**
*P.O.V. El*
Razem z Angel weszłyśmy w tłum ludzi gromadzących się na torze. Wszystko wyglądało jak wyciągnięte z teledysku do piosenki "We own it". Podążałam przez cały czas za Black ,aż dotarliśmy do garażu ,w którym czekali chłopcy.
-Jaki jest plan bo mi się lekko śpieszy - zapytała siostra Lou.
-Pierwszy jedzie Harry, drugi Niall, później Liam ,a następnie Zayn. Potem Angel ,a na końcu ja. To wszystko.
-To ja mykam - rzuciła moja towarzyszka i zaraz zniknęła.
-Chodź El - zwrócił się do mnie Lou
-Ok.
*P.O.V. Angel*
Nasi rywale wjechali kilkoma autami na tor. Czas działać. Przeciwnicy wyszli z aut ,a ja podeszłam do jednego z nich.
-Cześć przystojniaczku.
-Hej piękna - najwidoczniej mój urok osobisty zadziałał.
-Podobno ścigacie się z najlepszym gangiem w Londynie i nie tylko - powiedziałam.
-Kochana ,ale to niedługo się zmieni - odpowiedział.
-Jak ? - zapytałam.
-Wygramy tylko ten wyścig - oznajmił.
-Który ty startujesz ? -zapytałam.
-Przed ostatni.
Myślałam ,że padnę ze śmiechu. Ze mną na pewno nie wygra. W ostatniej chwili powstrzymałam śmiech.
-Mogę zobaczyć twój wóz ?
-Jasne skarbie.
Zaprowadził mnie do swojego auta.
-Ciekawy.
-Wiem - uśmiechnął się zalotnie.
-Kto z was jedzie pierwszy ?
-Tamten - wskazał na rudzielca o piwnych oczach.
Harry sobie poradzi.
-A później ?
-O ten - pokazał na chłopaka w zielonych włosach.
-Ok.
Szybko zakończyłam pogawędkę i udałam się na niezbyt oddalony murek. Wyścig czas rozpocząć ...

~*~
Nowy oczekiwany rozdział już jest.
 Długo musieliście czekać ,ale w nagrodę dostaliście taki długi.
Pojawiła się opcja komentowania anonimowo.
Jak sądzicie kto wygra ??
Kolejny rozdział już niedługo...

*P.O.V.* - Point Of View - Punkt Widzenia




środa, 23 lipca 2014

Uwaga !!!

Muszę ogłosić ,że nie wiem kidy pojawi się nowy rozdział ,bo nie mam komputera i nie mam jak napisać. Za opóźnienie przepraszam i postaram napisać jak najszybciej. Mała przerwa ...
Dziś mijają 4 lata od powstania 1D. Takie duże małe święto ...

piątek, 27 czerwca 2014

02. This is my angel? Please kill me.

Znalazł się pierdolony wybawca dziewic. Chwycił mnie za rękę i chciał gdzieś zaprowadzić.
-Co ty robisz ? - zapytałam wkurzona.
-Chciałaś pieprzyć się z tym blondynem.
-I co z tego ?
-I ja cie uratowałem.
-Dziękuje bardzo ,a teraz spieprzaj - wyszarpałam się z jego uścisku.
Kędzierzawy ponownie mnie pochwycił ,a ja wyciągałam swoją broń i wymierzyłam w jego skroń.
-Słuchaj. Nikt mi nie będzie rozkazywał - powiedziałam.
Wyglądał na przestraszonego ,a ja się zaśmiałam i opuściłam broń. Spokojnie udałam się w stronę auta i ostatni raz spojrzałam na bruneta. Zauważyłam rozmawia z Zaynem ,a potem dostaje w brzuch. Odjechałam z piskiem opon w stronę domu. Jutro będzie dym.
Zaparkowałam mój pojazd w garażu i udałam się do salonu. Na kanapie zobaczyłam Lou z Elką.
-Nie przeszkadzajcie sobie. Zaraz pójdę do swojego pokoju.
Wzięłam butelkę alkoholu, szklankę z kuchni i z takim ekwipunkiem udałam się do swojego pokoju.
Otworzyłam butelkę i postanowiłam jednak pić z gwinta.
Po opróżnieniu całej butelki przebrałam się w dres i poszłam spać.
Rano obudził mnie podniesiony głos Louisa. Czemu on się tak rozdziera. Spojrzałam na zegarek. Była 10 rano. Wstałam z łóżka i udałam się do salonu. Stanęłam w progu salony i słuchałam.
-Nic mnie to nie obchodzi ,że chciała się przespać z kimś tam. Powiedziałem już jej ,że ma wolną rękę. Rozumiesz ? - zwrócił się do kędzierzawego.
-Czego tak krzyczysz z samego rana ? - zapytałam.
-Harry opowiedział mi co wczoraj robiłaś ,a Zayn powiedział ,że Hazz coś do ciebie miał. Prawda to ?
-Mhm. Sama sobie poradziłam.
-Okej. Słuchajcie. Angel może robić to co chce, kiedy chce, nieważne nawet z kim ,ale wy nie wtrącajcie się do tego jeśli nie ma takiej potrzeby. Zrozumiano ?
-Tak - odpowiedziała cała czwórka.
-No to teraz przejdźmy do innych zadań.
Chłopcy zmienili temat ,a ja poszłam do kuchni przygotować sobie śniadanie. Mój wybór padł na kanapki z Nutellą ,gdyż nic pożywniejszego nie znajdowało się w lodówce. Coś czuję ,że trzeba się na zakupy wybrać. Po zjedzeniu posprzątałam w kuchni i udałam się do swojego pokoju ,by się przebrać. Wybrałam to. Założyłam skórzaną kurtkę i rzuciłam Lou krótkie "Jadę do sklepu". Po niedługiej chwili wyjechałam z garażu swoim ścigaczem. Pierwsze postanowiłam jednak wstąpić do Starbucks po kawę. W kawiarni dostałam Sms'a od Tommo :
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEizmq298Bt9RkhV65qEwo4NfN5lz-QPTe8a1FwuZ8sQJ0mUTcqtCHSU5OO-kvIpLTgjq8kzp6W4fSzqqeyIWI9s8k7kcetzTaL-bCi6fodzcAfYkKfyCCMU2tfbYhdXoCblnbAZICk6HMrV/s1600/tumblr_n15csvynwZ1sqx6xbo1_500.gif"19 akcja"
Natychmiast odpisałam :
"Okej"
Wypiłam kawę i wyszłam na zewnątrz. Odpaliłam papierosa. Czasem lubiłam zapalić "od tak" bez zasady. Powoli zaciągałam się dymem ,który lubiłam.
Po wypaleniu papierosa wsiadłam na moją maszynę i udałam się do supermarketu.
W przeciągu godziny zakupiłam potrzebne produkty.
Do domu wróciłam około godziny 17. Rozpakowałam zakupy i poszłam do Lou w celu zapoznania się z planem akcji.

**Później**
Właśnie zmierzaliśmy idąc przez jakieś zarośla do odpowiedniego domu. Akcja ma przebiegać dość prosto.
Gdy wszyscy dotarliśmy na miejsce cichaczem weszliśmy do budynku. Proste załatwienie sprawy. Trzeba ściągnąć kase od dłużnika. W kuchni zastaliśmy jego żonę. Zajął się nią Liam.
- Gdzie twój mąż ?? - zapytałam.
Wskazała na piętro. Zayn z Niall'em poszli na górę i już po nicałej minucie mężczyzna stoczył się po schodach.
-Gdzie pieniądze ?? - zapytał Lou.
-Nie mam - odpowiedział.
-Myślisz ,że dam się nabrać. Jesteś w dużym błędzie - dostał w twarz.
Kurde. Musiały wystąpić komplikacje. Pół minuty później w zamku od drzwi wejściowych zachrobotał klucz. Szybko podeszłam do nich i ukryłam się za ścianą.
Gdy tylko niezidentyfikowana osoba weszła szybko zatkałam jej usta ręką. Dziewczyna na oko 16 lat wydawała się być zdezorientowana i wystraszona w jednym.
-Mam ,więc inny pomysł. Bierzemy twoją córeczkę zamiast chajsu - powiedziałam.
-Nie zrobicie tego !! - wyrywał się gość.
Popatrzyłam na Harrego ,który miał na małolate chcicę.
-Jesteś pewien ?? - zapytałam z ironią - Raczej nie chcesz widzieć jak będzie się pieprzyć z tym chłopakiem i  co potem się nią stanie.
Styles jakby czytając mi w myślach przejął dziewczynę i włożył rękę pod jej spódnicę. Małolata zapiszczała cicho ,a my wybuchnęliśmy śmiechem.
-Pieniądze są na strychu - złamał się.
Ponownie zabrałam dziewczynę ,a Hazz z Lou poszli przeszukać strych. 10 minut później stali z torbą wypchaną naszą należnością. czas zamazać ślady.
-Co robimy z dziewczyną ?? - zapytałam Louisa.
-Bierzemy - odpowiedział szybko.
Ogłuszyłam dziewczynę i związałam ,a chłopcy mieli zakończyć robotę. Powiem tyle ,że skończą marnie. Po chwili rozległ się huk pistoletu i z domu wyszli chłopcy. Chwilę później dom zapłonął żywym ogniem ,a my odjechaliśmy.

** Rano **
Jak to wymyślił brat, na dziewczynę jest jakiś chętny. Wszystko zostało załatwione ,a transakcja odbędzie się dziś wieczorem. Zrobiłam kanapki i herbatę. Postanowiłam ją zanieść nastolatce.Weszłam do pokoju ,w którym się znajdowała. Ona od razu wycofała się do najdalszego kąta w pomieszczeniu.
-Nie bój się. Przyniosłam ci tylko śniadanie.
-Naprawdę ?
-Tak, masz i jedz.
Położyłam tacę z jedzeniem i wyszłam.

**Wieczorem**
Nadszedł czas transakcji. W wyznaczonym miejscu czekał już kupiec. Oczywiście musiał znaleźć się w tym jeden haczyk ...

~*~
Witam !
Rozdział dość długi jak na mnie.
Chciałam was poinformować o tym ,że 29.06 wyjeżdżam na obóz.
 Rozdział pojawi się w okolicach 18.07.
Mam nadzieję ,że przeczytacie ten rozdział i go ocenicie.


czwartek, 19 czerwca 2014

01. She's not afraid

Po raz kolejny wracałam do tego momentu.Bolało i to bardzo. Zmęczona oddałam się w objęcia Morfeusza.
Rano z trudem otwarłam powieki. Kto do diabła tłucze się po domu o 9 rano ? Wstałam, ubrałam szlafrok i udałam się w stronę dobiegających mnie dźwięków ,czyli salonu z zamiarem przypiedolenia osobie ,która hałasuje. Zeszłam i zobaczyłam żywo rozmawiających chłopaków na kanapie.
-W tym domu nie można dłużej pospać ? - zapytałam.
-Najwidoczniej - odpowiedzieli.
-Co robicie ?
-Mamy plan akcji.
-No to słucham.
-Dziś jesteś snajperem. Podczas ulicznej parady do ściągnięcia jest biznesmen. Tak wygląda - Lou podał mi jago zdjęcie.
-Kiedy i gdzie ?
-Godzina 13, Dark Street 15, piętro 7, mieszkanie 84. My będziemy zabezpieczać ciebie z dołu.
-Rozumiem.
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie. Po skonsumowaniu posiłku poszłam się przebrać.
Później wyciągałam futerał na gitarę. Wyjęłam moją broń i sprawdziłam. Zbliżała się godzina 12. Zeszłam na dół i zabrałam krótkofalówkę i klucze od mieszkania. Z garażu wyjechałam swoim Audi i  udałam się do wyznaczonego miejsca. 30 minut później stanęłam przed wyznaczonym mieszkaniem, przekręciłam klucz i weszłam do środka. Otworzyłam okno z widokiem na drogę i rozstawiłam swój sprzęt. Równo z godziną 13 nadjechała parada. Przez radio powiedziałam : "Jestem gotowa". Wymierzyłam w odpowiednią osobę. Odbezpieczyłam broń i nacisnęłam spust. Kula uderzyła delikwenta między oczy. Zrobił się niewiarygodny szum. Zamknęłam okno i złożyłam broń. Chwilę później doszedł mnie głos krótkofalówki "Dobra robota ,a teraz uciekaj".
Spokojnie pozbierałam swoje rzeczy i wyszłam do podziemnego garażu. Wsiadłam do samochodu i odjechałam.
W domu spotkałam Louisa.
-Jak tam ? - zapytałam.
-O 18 przychodzi Eleonor.
-Mam nadzieję ,że to jest jednak jakaś normalna osoba ,a nie jakiś kolejny niewypał.
-Sama się przekonasz.
-A zostajecie w domu ??
-Mhm.
-To zrobię wam coś na kolację i jak przyjdzie to spadam.
-Ok.
Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się w luźny dres. Zawędrowałam do kuchni i zabrałam się za przygotowywanie posiłku. Sama zjadłam kanapkę i poinstrułowałam brata odnośnie posiłku. Później poszłam do swojego pokoju i wzięłam kąpiel. Po tej czynności wyszukałam w garderobie ten zestaw. Gdy skończyłam się malować zadzwonił dzwonek. Ubrałam szpilki i popędziłam na dół. W korytarzu zobaczyłam El. Lou dobrze trafił.
-Dziewczyny poznajcie się. Angel to jest Eleonor. El to jest Angel moja siostra.
-Cześć. Ja lecę. Nie wiem kiedy wrócę.
-Jasne.
Wyszłam i udałam się w stronę garażu. Po odnalezieniu czarnego mercedesa wyjechałam na ulice Londynu. 20 minut później byłam jeż pod klubem Alexa i Nathana. Bez problemu zostałam wpuszczona do środka poza kolejką. Zajęłam miejsce przy barze i zamówiłam drinka. Po jakimś czasie i po kilku drinkach dosiadł się do mnie blondyn o zielonych oczach.
Rozmowa i kilka drinków z nim to było coś. Kilka godzin później wyszliśmy za rękę do mojego samochodu. Przeszkodził nam Harry.
-Angel ?
Chłopak popatrzył na mnie ze zdziwieniem. Hazz podbiegł bliżej i uderzył blondynka ,który uciekł. Znalazł się wybawca dziewic. Jutro mu wpierdolę...


środa, 4 czerwca 2014

ZWIASTUN

Pojawił się zwiastun na mojego bloga w wykonaniu Selly ze strony

http://zwiastunowa-wyspa.blogspot.com/

Za współprace i piękne wykonanie bardzo dziękuję
 Cóż mogę powiedzieć.

Oceńcie go sami :



Szablon by Selly